„Nic tam nie ma”
Historia ze szlachcicem
Tę historię znasz z poprzedniej sekcji. Wynika z niej zasada: AI nie wie tego, czego nie zobaczyło, i nie uprzedza, że mogło coś przeoczyć.
Genealogia · AI
Drzewo rodzinne zbudowałem sam. AI weszło tam, gdzie się zatrzymałem: przy aktach po rosyjsku, których nie umiałem czytać ja, a moja mama tylko częściowo. Z czasem zaczęło mi pomagać też w szukaniu.
Zanim o cokolwiek poprosiłem AI, miałem już za sobą sporo pracy.
Zaczęło się od rozmów. Mama, ciotka, kuzyni: kto skąd pochodził, kto się z kim ożenił, jak nazywała się babcia przed ślubem. Z tego powstał szkielet drzewa na FamilySearch.
Potem przyszły akty, czyli wpisy z ksiąg parafialnych o chrztach, ślubach i zgonach. Szukałem ich w indeksach (przeszukiwalnych spisach takich wpisów), otwierałem skany z archiwów i odczytywałem polskie zapisy. Sam poprawiałem drzewo i dopisywałem do niego źródła oraz uzasadnienia. Pisałem też do autorów sąsiednich gałęzi.
Zacznę od tego, gdzie szukałem. Dalej opiszę miejsce, w którym zabrakło mi umiejętności.
Wszystko poniżej jest dostępne w internecie i większość za darmo. Każdy serwis ma inne mocne strony, więc korzystam z kilku naraz.
Indeks to tylko drogowskaz. Prowadzą go wolontariusze, którzy odczytują dawne pismo i czasem się mylą. Dlatego każde ustalenie opieram na samym skanie aktu.
Tu zaczyna się rola AI.
W pewnym momencie samo szukanie przestało wystarczać. Od 1868 roku w Królestwie Polskim akty pisano po rosyjsku, odręczną cyrylicą, często pismem urzędnika sprzed ponad stu lat. Tego języka nie znam w ogóle, więc taki akt z 1903 roku wyglądał dla mnie jak szyfr.
Mama zna rosyjski i cyrylicę, ale wielu tych tekstów nie potrafiła odczytać. Wtedy po raz pierwszy poprosiłem o pomoc AI. Dostało skan i miało z niego wyczytać imiona, nazwiska, daty, rodziców i świadków. Został jeden problem: skąd mam wiedzieć, że odczyt jest dobry?
Odpowiedź: nie sprawdzam liter, tylko to, czy odczyt pasuje do reszty.
Przy każdym rosyjskim akcie sprawdzam kilka rzeczy:
Przyznaję, że to nie jest pełne bezpieczeństwo. Cyrylica ma pułapki: litery т i ц albo п i с w piśmie odręcznym wyglądają podobnie i AI też je myliło. Dlatego żaden rosyjski akt nie trafia do mojego drzewa na słowo. Najpierw musi się zgadzać z resztą układanki.
AI nie wymyśla przodków. Czytanie aktów było pierwszym zadaniem, z czasem przekazałem mu też żmudną robotę na danych. Decyzję, co z niej wynika, zostawiłem sobie.
Z aktu dziecka biorę imiona rodziców i nazwisko panieńskie matki, z nimi szukam ich ślubu, a w akcie ślubu są kolejni rodzice. Tak cofam się pokolenie po pokoleniu. Ręcznie to godziny klikania, AI robi to w kilka minut i od razu wypisuje całe rodzeństwo.
Ta metoda nie była oczywista. Na początku AI szukało dzieci po nazwisku i zakresie lat i często niczego nie znajdowało. Pierwszy ślub znalazłem sam, wpisując w formularz Geneteki imiona rodziców i nazwisko panieńskie matki. Raz ślub rodziców figurował w indeksie pod zniekształconym nazwiskiem i też wyszedł dopiero w ten sposób.
Pisarz parafialny pisał nazwiska na ucho, więc to samo nazwisko bywa zapisane na kilka sposobów. Kiedy pytam AI o podobnie brzmiące warianty, dostaję listę do sprawdzenia w indeksie.
W aktach rosyjskich daty są w starym stylu, czyli o 12 dni wcześniejsze niż w naszym kalendarzu. AI podaje przy każdym akcie obie wersje. Bez tego urodziny przodka lądują w złym tygodniu, a czasem w złym miesiącu.
Któregoś dnia powiedziałem: „Idę spać, pracuj dalej samodzielnie”. Po przebudzeniu czekały odczytane akty. Przy każdym numer, parafia, rok, link do skanu i ocena pewności. Dzięki temu mogę wrócić do dowolnego skanu, który mnie zainteresował.
Od pytania o liczby do nowej gałęzi rodziny.
W rodzinie nikt nigdy nie wspominał o szlachectwie. Poprosiłem AI, żeby na podstawie zebranych danych policzyło, ilu było w mojej rodzinie mieszczan i szlachciców. Szlachciców wyszło zero.
Coś mi jednak świtało. Przeglądałem kiedyś wpisy w indeksie i przy jednym z moich przodków widziałem słowo „szlachcic”. Nie pamiętałem tylko, przy którym wpisie. Powiedziałem AI, że chodzi o mojego przodka, Jana. Sprawdziło Genetekę i nic nie znalazło, a ja uparcie twierdziłem swoje: może ktoś wpis później zmienił.
Dopiero gdy przypomniałem sobie, że to był akt zgonu, wkleiłem zrzut podpowiedzi przy ikonie w kolumnie „Uwagi”, która pokazuje się po najechaniu myszką. Stało tam: Wolica, kolonista, szlachcic, 61 l. AI czytało wcześniej tylko widoczny tekst.
Wpis w indeksie nie jest jednak dowodem, bo nie ma przy nim skanu. Na podstawie mojego zrzutu AI znalazło sam akt w księdze zgonów parafii Książ Wielki z 1861 roku i odczytało: „kolonista szlachcic żonaty”. Pełny skan pobrałem sam.
Potem poszło szybko. W akcie urodzenia syna z 1832 roku Jan jest „Urodzonym” (tak w tych aktach określano szlachtę) i ekonomem. W akcie ślubu z 1826 roku jest tylko ekonomem, bez żadnego określenia stanu.
Ten wpis otworzył mi całą gałąź rodziny, o której nie miałem pojęcia. Z aktu ślubu odczytałem rodziców jego żony, z kolejnych aktów dowiedziałem się, kim był jej ojciec, a pod ślubem znalazłem podpisanego szwagra.
Ta historia dobrze pokazuje, jak się uzupełniamy. Moja pamięć miała rację, a AI z pełnym przekonaniem twierdziło, że szlachty nie ma. Dopiero razem, moje „gdzieś to widziałem” i jego przeszukiwanie archiwów, dały dokument. Dlatego następna sekcja jest o błędach.
Szlachcic to pierwsza pułapka. Były jeszcze dwie.
Historia ze szlachcicem
Tę historię znasz z poprzedniej sekcji. Wynika z niej zasada: AI nie wie tego, czego nie zobaczyło, i nie uprzedza, że mogło coś przeoczyć.
Zbyt chętne zszywanie
Raz uznałem razem z AI, że pewna para to moi bezpośredni przodkowie. Ludzie i akty były prawdziwe, pomyliliśmy tylko linię: to był brat mojego przodka z żoną. Nazwisko się zgadzało, parafia też. Rozstrzygnęło dopiero porównanie lat i imion rodziców.
Źródło też się myli
Gdy AI wyliczało datę urodzenia z wieku zapisanego w akcie zgonu, wychodziła data wyglądająca na dokładną, a bywała przesunięta o kilka lat. AI nie zmyślało, uwierzyło źródłu, które samo się myliło.
AI proponuje, akt rozstrzyga, a decyzję podejmuję ja.
Z tych pomyłek i z początkowego chaosu wzięły się moje zasady pracy z AI.
Na początku pisałem „znajdź mi przodków” i dostawałem wszystko i nic. AI okazało się tak dobre, jak kontekst, który mu daję. Z czasem ułożyłem sobie kilka zasad:
Z czasem AI zaczęło też samo podsuwać hipotezy, na przykład że ślub mógł się odbyć w sąsiedniej parafii.
Każde z nas dostało własną robotę. Ja znam rodzinne opowieści i wiem, której ciotce można wierzyć. AI ma cierpliwość do setek tysięcy wierszy i nie męczy się o drugiej w nocy.
Te zasady działają tylko z narzędziem, które się ich trzyma.
Najbardziej zależy mi na tym, żeby AI nie mówiło mi tego, co chcę usłyszeć. Kiedy skan jest nieczytelny, ma to napisać wprost. Kiedy nie jest pewne, ma podać stopień pewności. Kiedy zrobi błąd, ma go przyznać i poprawić.
Wcześniej pracowałem z Gemini i w genealogii miałem z nim trzy kłopoty:
Przy genealogii to groźne, bo zmyślone nazwisko wygląda w tabeli tak samo wiarygodnie jak prawdziwe.
Dlatego zostałem przy Claudzie. On też się myli, ale inaczej. Pracował na prawdziwych danych i nie wymyślał osób. Pomylił się przy rozpoznaniu linii, ale kiedy czegoś nie widział, przyznawał to wprost. Po tym, jak wskazałem mu ikonę z podpowiedzią, napisał: „Miałeś rację. Zgon w Geneteka jest opisany jako szlachecki, a ja wcześniej tego nie widziałem.”
Uczciwie: to moje doświadczenie z dwoma narzędziami, a nie test porównawczy. Każdy model się myli, więc niezależnie od narzędzia warto dopisać w prompcie: „Jeśli czegoś nie wiesz, powiedz to wprost.”
Do większości kroków wystarczy darmowy asystent AI, przeglądarka i kilka godzin. Nie sprawdzałem, czy darmowe wersje dobrze czytają odręczne rosyjskie skany, więc przy takich aktach tym bardziej porównuj odczyt z indeksem.
Porozmawiaj z najstarszą osobą, jaką znasz. Zapisz imiona, nazwiska (także panieńskie), miejsca i lata, nawet przybliżone. „Dziadek urodził się chyba w 1931 pod Zamościem” to już dobry początek.
Wpisz to, co masz. Serwis sam podpowie możliwe dopasowania z cudzych drzew. Nie zatwierdzaj ich bez sprawdzenia aktu.
Wklej wszystko do asystenta, na przykład promptem z pierwszej ramki poniżej. Dostaniesz tabelę osób i listę luk.
Zacznij od Geneteki (reszta serwisów jest w sekcji „Gdzie szukać”): wpisz nazwisko i województwo. Wyniki wklej do AI i poproś o analizę. Najedź też myszką na ikony w kolumnie „Uwagi”: stan społeczny i zawód bywają ukryte w podpowiedzi. Gdy nie wiesz, jak coś zrobić, zapytaj asystenta: „poprowadź mnie krok po kroku”.
Zanim cokolwiek zapiszesz jako fakt, zobacz akt. Gdy jest po rosyjsku albo po łacinie, użyj prompta 3 poniżej i sprawdź, czy odczyt zgadza się z indeksem i innymi dokumentami.
Czego się spodziewać? U mnie po dwóch dniach pracy wyszło: główna linia jednego z nazwisk cofnięta ze skanami do ślubu z 1801 roku, odnaleziona rodzina żony jednego z przodków i kilkadziesiąt odczytanych aktów zapisanych w jednym pliku z linkami. Miałem jednak za sobą ręcznie zbudowane drzewo, więc Ty zacznij od prompta 1 poniżej, który porządkuje takie notatki.
Jestem początkującym genealogiem. Poniżej wklejam wszystko, co wiem o swojej rodzinie (rozmowy z krewnymi, stare zdjęcia, dokumenty). Proszę, żebyś: 1. wypisał osoby w tabeli: imię, nazwisko (także panieńskie), lata, miejsca, 2. oznaczył, co jest pewne, a co tylko moim domysłem, 3. wskazał 5 największych luk i zaproponował, od której zacząć, 4. niczego nie dopowiadał ponad to, co napisałem. [tu wklej notatki]
W dokumentach z XIX wieku nazwiska zapisywano na ucho. Moje nazwisko to [NAZWISKO]. Podaj możliwe warianty pisowni, także błędne, z końcówkami męskimi i żeńskimi. Potem wyjaśnij, jak szukać w indeksie, jeśli mam akt z imionami rodziców i nazwiskiem panieńskim matki, żeby znaleźć poprzednie pokolenie.
Wklejam zdjęcie aktu z parafii [NAZWA], rok [ROK], język [polski / rosyjski / łacina]. Nie znam tego języka. Proszę: 1. przetłumacz akt na zrozumiały polski, 2. wypisz imiona, nazwiska, wiek, zawód, miejsce zamieszkania i świadków, 3. oznacz każdy fragment, którego nie jesteś pewien, i napisz, dlaczego, 4. jeśli data jest w starym stylu, podaj obie wersje. Jeśli czegoś nie możesz odczytać, napisz „nieczytelne”. Nie zgaduj i nie uzupełniaj tego, co wydaje Ci się prawdopodobne.
Do każdego prompta warto dopisać: „Jeśli czegoś nie wiesz, powiedz to wprost”. To jedno zdanie pomaga ograniczyć zmyślanie.
Cały mój sposób pracy mieści się w trzech zdaniach. Rodzinę i decyzje zostawiam sobie, AI czyta i przeszukuje, a rozstrzyga akt. Zapytaj dziś babcię o jedno nazwisko, a resztę pomóż sobie odkryć z AI. Mnie trafił się szlachcic, o którym nikt nie opowiadał. Ciebie też ktoś może zaskoczyć.